Sport.pl

Z Jagiellonii odchodził, rozbierając choinkę. Teraz zdobył dwa gole. Białostoczanie przegrali z Koroną

Piłkarze Jagiellonii w czwartym meczu z rzędu w ekstraklasie nie zdołali zdobyć kompletu punktów. Tym razem przegrali 1:4 na wyjeździe z Koroną. Dwa gole dla ekipy z Kielc zdobył Przemysław Trytko, który zanim rozwiązał kontrakt z drużyną z Białegostoku, musiał... rozebrać klubową choinkę. Zespół Piotra Stokowca kończył mecz w osłabieniu
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Piątkowy pojedynek w Kielcach był pierwszy meczem w ekstraklasie po dwutygodniowej przerwie na spotkania reprezentacji.

- Ćwiczyliśmy kilka nowych wariantów, dużo pracowaliśmy nad motoryką, bo był to już ostatni moment, gdzie można było motorycznie jeszcze coś wnieść do drużyny. Cieszymy się, że już startujemy, że możemy stanąć znowu do walki o ligowe punkty - mówił przed konfrontacją w Kielcach Piotr Stokowiec, trener Jagiellonii, która we wcześniejszych meczach z Koroną w ekstraklasie na jej obiekcie nie wygrała ani razu. M.in. z tego względu na zdobycz punktową w piątek liczyli gospodarze, którzy po rozegraniu jedenastu spotkań plasowali się na przedostatniej pozycji w tabeli (Jagiellonia była szósta). Ponadto do pojedynku z zespołem z Białegostoku Korona przystępowała po tym, jak w poprzedniej serii spotkań po ponad 500 dniach wygrała mecz w lidze na stadionie rywali (1:0 z Zawiszą w Bydgoszczy).

Trener Piotr Stokowiec w pojedynku z Koroną postanowił dokonać kilku roszad w podstawowym składzie swej drużyny. Do linii obrony wrócił występujący ostatnio w środku pomocy Michał Pazdan. W rolę środkowego pomocnika wcielił się więc Adam Dźwigała, który dobrze wypadł w sparingu z Żalgirisem Wilno (białostoczanie podczas przerwy na kadrę wygrali 3:0, a 18-letni piłkarz zdobył jedną z bramek), a dla którego mecz w Kielcach był pierwszym w tym sezonie w ekstraklasie. Po raz pierwszy od pierwszej minuty w obecnych rozgrywkach na murawę wybiegł z kolei Nika Dzalamidze (Gruzin też zdobył gola w sparingu z Żalgirisem). Natomiast w ataku nie zagrał tym razem od pierwszej minuty ani Mateusz Piątkowski, ani Bekim Balaj. W rolę napastnika wcielił się Dawid Plizga. Szkoleniowiec Jagiellonii liczył najprawdopodobniej na to, że z upilnowaniem szybkiego pomocnika ustawionego w ataku będą mieli problem rośli obrońcy Korony.

- Trener lubi zaskakiwać i myślę, że takiego składu nikt by nie wytypował - stwierdził w przerwie spotkania w rozmowie z reporterką NC+ Dawid Plizga, który w pierwszej części pojedynku wpisał się na listę strzelców.

Białostoczanie od początku meczu, gdy tylko odebrali piłkę rywalom, starali się zagrywać futbolówkę za plecy obrońców Korony, aby ze swej szybkości mógł skorzystać Dawid Plizga. Początkowo podania były niedokładne i groźnie pod bramką gospodarzy robiło się tylko po stałych fragmentach gry. Dośrodkowań kolegów skutecznie wykończyć nie potrafili jednak ani Adam Dźwigała, ani Maciej Gajos.

W końcu w 37. minucie piłka znalazła drogę do bramki Korony. Tym razem futbolówka zagrana za plecy obrońców przez Daniego Quintanę była idealna i Dawid Plizga wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie. Radość białostoczan trwała jednak bardzo krótko. Po chwili był już bowiem remis, a błąd popełnił Jakub Słowik. Bramkarz drużyny z Białegostoku wypuścił z rąk wydawało się prostą piłkę zagraną przez Tomasza Lisowskiego. Do futbolówki dopadł Przemysław Trytko i wepchnął ją do bramki. Był to pierwszy gol napastnika w ekstraklasie po dwuipółletniej przerwie. Co ciekawe, Trytko poprzednie trafienie w krajowej elicie zaliczył też na stadionie w Kielcach, a grał wtedy w Polonii Bytom.

- Popełniliśmy przy tej akcji dużo błędów. Nie możemy takich błędów popełniać zaraz po zdobyciu bramki - stwierdza Dawid Plizga.

Wracając natomiast jeszcze do Trytki, to należy wspomnieć, że był on swego czasu piłkarzem Jagiellonii. Zanim rozwiązał kontrakt z zespołem z Białegostoku, musiał... rozebrać klubową choinkę.

Na pewno to "świąteczne" zdarzenie napastnik grający obecnie w Koronie pamięta bardzo dobrze. Tym większą satysfakcję musiał zapewne odczuwać w piątek. A jego radość była jeszcze większa, bo po zmianie stron wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W 54. minucie w pole karne piłkę dośrodkował Serhij Pyłypczuk, a technicznym uderzeniem akcję wykończył Trytko. Chwilę później asystujący przy drugim golu Korony Ukrainiec sam wpisał się na listę strzelców. Po godzinie gry gospodarze prowadzili 3:1. To nie był jeszcze koniec emocji.

W 78. minucie Jakub Słowik zaatakował wbiegającego w pole karne Daniela Gołębiewskiego. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a bramkarza Jagiellonii ukarał czerwoną kartką. Rzut karny na gola zamienił (w bramce białostoczan stał już Krzysztof Baran) Jacek Kiełb.

Jagiellonia zanotowała więc w piątek kolejną wysoką porażkę na stadionie w Kielcach. Podczas ostatniego meczu, w maju, przegrała 0:5. Wówczas to również Jakub Słowik został ukarany czerwoną kartką. Wtedy po jego pechowej interwencji nogę złamał Maciej Korzym. W piątek historia zatoczyła koło. Napastnik Korony w końcówce spotkania wszedł bowiem na boisko, a był to jego pierwszy występ w ekstraklasie od wspomnianego majowego pojedynku.

Po meczu w Kielcach piłkarze Jagiellonii nie wracają do Białegostoku. Przeniosą się do ośrodka treningowego w Gutowie Mały. Stamtąd udadzą się z kolei do Wrocławia. W poniedziałek białostoczanie grają ze Śląskiem w Pucharze Polski. Stawką tego pojedynku będzie awans do ćwierćfinału tych rozgrywek.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o:
Skomentuj:
Z Jagiellonii odchodził, rozbierając choinkę. Teraz zdobył dwa gole. Białostoczanie przegrali z Koroną
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX