Sport.pl

Rozbita Wisła. Pewna wygrana Jagiellonii

Przed kilkoma dniami piłkarze Jagiellonii nie potrafili wymienić kilku dokładnych podań i po słabym meczu przegrali z Lechią. W poniedziałek spisali się dużo lepiej. Białostoczanie pokonali 5:2 na własnym stadionie Wisłę Kraków
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie do poniedziałkowego spotkania przystępowali z mocnym postanowieniem poprawy. W poprzedniej kolejce, w czwartek, rozegrali bowiem bardzo słaby mecz i przegrali 0:1 na własnym stadionie z Lechią Gdańsk.

- Na pewno nie wyobrażam sobie, żebyśmy powtórzyli taki mecz jak z Lechią. Myślę, że nie muszę mobilizować nikogo na Wisłę. Zawodnicy wyjdą odpowiednio zmotywowani i zaangażowani - mówił przed starciem z ekipą z Krakowa Piotr Stokowiec, który w wyjściowym składzie Jagiellonii w porównaniu do konfrontacji z Lechią dokonał kilku zmian. Do podstawowej jedenastki wskoczyli Martin Baran, Alexis Norambuena i Mateusz Piątkowski. Wypadli z niej natomiast Tomasz Porębski, Bekim Balaj oraz Karol Mackiewicz.

Z kolei Franciszek Smuda, szkoleniowiec Wisły, dokonał dwóch roszad w wyjściowym składzie swej drużyny w porównaniu do meczu ze Śląskiem Wrocław (wygrana 3:0). Wrócił pauzujący ostatnio za nadmiar kartek Łukasz Burliga. Ponadto od pierwszej minuty na boisko wybiegł też Piotr Brożek.

- To nie będzie dla nas spacerek - przestrzegał przed meczem w Białymstoku Franciszek Smuda, mając być może na myśli m.in. fakt, że w obecnym sezonie Wisła na wyjeździe wygrała tylko jeden pojedynek (3:2 w drugiej kolejce - 29 lipca - w Kielcach z Koroną).

Gospodarze fenomenalnie rozpoczęli poniedziałkową konfrontację. Chociaż pierwsze minuty były bardzo spokojne. Białostoczanie długo wymieniali piłkę. W końcu na dłuższe podanie zdecydował się Ugo Ukah. Futbolówka trafiła pod nogi Michała Pazdana, a ten odegrał ją do Rafała Grzyba. W tym momencie nic nie wskazywało na to, że Pazdan zaliczy asystę (trzecią w tym sezonie). Jednak tak właśnie się stało. Kapitan Jagiellonii co prawda próbował dośrodkowywać w pole karne rywali, ale ostatecznie piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

- Chciałem wrzucać, ale tak się czasem zdarza, że taka piłka wpadnie za kołnierz bramkarzowi - stwierdził w przerwie spotkania Rafał Grzyb w rozmowie z reporterem NC +.

Pięć minut po zdobyciu gola Jagiellonia mogła stracić bramkę. Ukah popełnił błąd przy wybiciu piłki (w starciu z Lechią takie jego zachowanie zakończyło się golem rywali). Michał Chrapek zagrał ładnie do Pawła Brożka. Napastnika Wisły powstrzymał jednak Ukah, rehabilitując się tym samym za wcześniejszą pomyłkę.

Chwilę przed tą akcją o rękawiczki poprosił Dani Quintana. Hiszpanowi musiało być zimno, ale nie ma co się dziwić, bo temperatura w Białymstoku spadła poniżej zera. Chłód nie przeszkodził jednak Quintanie w czarowaniu techniką. To po jego akcji i dośrodkowaniu w 14. minucie gospodarze prowadzili już 2:0. Podanie ofensywnego pomocnika na gola strzałem głową zamienił Mateusz Piątkowski.

Białostoczanie, prowadząc, grali spokojnie, szukali swych szans w kontrach i one się nadarzały, ale w pierwszej połowie pozostały niewykorzystane. Z kolei Wisła przez długi okres nie miała sposobu na stworzenie zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Krzysztofa Barana. W końcu jednak go znalazła. Łukasz Garguła dośrodkował z rzutu rożnego, piłka odbiła się jeszcze od jednego z białostoczan, a w bramce umieścił ją Paweł Brożek. Tym samym napastnik zespołu z Krakowa zdobył dziesiątą bramkę w obecnym sezonie.

Trener Franciszek Smuda już w przerwie zdecydował się na pierwszą zmianę. Na boisko wszedł Rafał Boguski, który tym samym zaliczył mecz numer 150 w ekstraklasie. Szkoleniowiec Wisły liczył zapewne na to, że 29-letni piłkarz udowodni, że ma patent na zdobywanie goli w meczach z Jagiellonią. W poprzednim sezonie zaliczył cztery takie trafienia (trzy w Pucharze Polski i jedno w lidze).

To jednak nie Boguski, ale Wilde-Donald Guerrier mógł w 50. minucie doprowadzić do wyrównania. Piłka po jego uderzeniu minęła jednak bramkę białostoczan. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to pięć minut później gospodarze prowadzili już 3:1. Akcję rozpoczął nie kto inny, tylko Quintana. Hiszpan zagrał piłkę do Piątkowskiego. Napastnik odegrał ją piętą do Dawida Plizgi, a ten pięknym strzałem zdobył siódmą bramkę w obecnym sezonie. Białostoczanie na tym w poniedziałek nie poprzestali. Przy golu na 4:1 ponownie udział miała ta sama trójka zawodników, co przy wcześniejszym trafieniu. Znowu akcję rozpoczął Quintana. Tym razem asystował natomiast Plizga, a na listę strzelców wpisał się Piątkowski. Piątą bramkę zdobył natomiast Adam Dźwigała, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku. Pierwsze jego uderzenie odbiło się jeszcze od poprzeczki bramki rywali, ale drugie było już celne.

Wisła tak jak w pierwszej połowie spotkania w drugiej na gole białostoczan zdołała odpowiedzieć tylko bramką po stałym fragmencie gry (chociaż dobre okazje po akcjach miał Rafał Boguski). W 75. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Garguła, a Krzysztofa Barana pokonał Arkadiusz Głowacki.

Ostatecznie białostoczanie wygrali 5:2, a Wisła kolejny raz pokazała, że w meczach wyjazdowych spisuje się dużo słabiej niż w pojedynkach na własnym obiekcie.

Kolejny mecz Jagiellonia zagra w sobotę. Na wyjeździe zmierzy się z Pogonią Szczecin.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o:
Komentarze (5)
Rozbita Wisła. Pewna wygrana Jagiellonii
Zaloguj się
  • kali2121

    Oceniono 25 razy 25

    Doby mecz z obu stron Jaga pokazała klasę.

  • eskulapp

    Oceniono 20 razy 8

    Jak już jesteśmy przy sporcie amatorskim to u mnie w TKKF-ie bywają jeszcze wyższe wyniki.

  • kalowiec

    Oceniono 13 razy 7

    hahahaha u buka się radują, głowacki po meczu nawet nie był wkurzony :-)

  • ttoorroo05

    Oceniono 4 razy 0

    Patalachy sie zeszmacily.

    Umiesc komentarz w sieci ,a nie pie...o powtarzaniu sie debilu.

  • ttoorroo05

    Oceniono 3 razy -1

    Patalachy sie zeszmacily.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX