Droga Adama Dźwigały od środkowego obrońcy do ofensywnego pomocnika

- Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty. Dzięki temu umocniliśmy swoją pozycję w ósemce - mówi Adam Dźwigała. Piłkarze Jagiellonii wygrali w sobotę 1:0 na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

18-letni piłkarz w ekstraklasie debiutował w poprzednim sezonie. Jesienią tamtych rozgrywek nie grał jednak jeszcze za wiele. Zmieniło się to wiosną. Wówczas to prowadzący wtedy Jagiellonię Tomasz Hajto postanowił przekwalifikować środkowego pomocnika na środkowego obrońcę. Na nowej pozycji młody zawodnik spisywał się całkiem nieźle, ale też podkreślał, że jest raczej pomocnikiem, a nie obrońcą.

Piotr Stokowiec, który przed obecnym sezonem został trenerem Jagiellonii, widzi w Dźwigale przede wszystkim pomocnika, i to niekoniecznie defensywnego. Przed tygodniem w meczu z Legią w Warszawie (spotkanie zostało przerwane po pierwszej połowie przy stanie 0:0 z powodu ekscesów na trybunach, a Jagiellonia dostała trzy punkty walkowerem) młody piłkarz został ustawiony tuż za napastnikiem i na tej pozycji prezentował się naprawdę dobrze (m.in. po jego strzale należał się Jagiellonii rzut karny za zagranie piłki ręką przez Dossę Juniora). W sobotnim pojedynku z Zagłębiem Lubin Adam Dźwigała również zagrał jako ofensywny pomocnik i ponownie ze swego występu mógł być zadowolony.

- Trener Tomasz Hajto stawiał mnie na obronie i dużo się wtedy nauczyłem. Dzięki temu jest mi teraz też łatwiej grać w ofensywie - mówi Adam Dźwigała. - W środku pomocy czuję się dobrze i nie ma znaczenia, czy gram jako "szóstka", czy "dziesiątka". Zresztą w naszym zespole jest duża wymienność pozycji, jeśli chodzi o ofensywę, w ofensywie jest kreatywna gra. Czy już na stałe wywalczyłem sobie miejsce w pierwszym składzie? Na treningach nadal będą robił swoje i mam nadzieję, że w następnych meczach też wyjdę w podstawowym składzie.

W sobotnim spotkaniu białostoczanie wygrali 1:0.

- Były momenty naszej bardzo dobrej gry, a cieszy to, że zagraliśmy na zero z tyłu - stwierdza Dźwigała. - Chociaż, jak już w końcówce siedziałem na ławce i patrzyłem z boku, to się stresowałem, żeby nic nie wpadło, jak z Podbeskidziem [wtedy białostoczanie bramkę stracili w samej końcówce spotkania i pojedynek zakończył się remisem 2:2 - red.], ale na szczęście Krzysio Baran obronił ten ostatni strzał. Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty. Dzięki temu umocniliśmy swoją pozycję w ósemce i myślę, że teraz inne drużyny będą patrzeć na nas inaczej i teraz one będą się nas obawiały.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl