Jagiellonia jak Valencia? Rewanż w Pucharze Polski z Zawiszą

Piłkarze Jagiellonii w pierwszym spotkaniu półfinału Pucharu Polski przegrali 0:2 na własnym stadionie z Zawiszą. We wtorek (godz. 17.45) pojedynek rewanżowy w Bydgoszczy
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie się mecz finałowy Pucharu Polski. W środę okaże się, kto zagra w tym starciu, wówczas to bowiem odbędzie się rewanżowy pojedynek między Zagłębiem Lubin i Arką Gdynia. W komfortowej sytuacji jest zespół z ekstraklasy, który na własnym stadionie pokonał I-ligowca 3:0. Z kolei we wtorek dojdzie do starcia w Bydgoszczy. O godz. 17.45 rozpocznie się spotkanie Zawiszy z Jagiellonią. W tym przypadku w lepszej sytuacji będą gospodarze, przed tygodniem wygrali bowiem w Białymstoku 2:0.

- Nie możemy myśleć, że już jesteśmy w finale. Pamiętam, że kiedyś z Jagiellonią dostaliśmy 1:3 w Kielcach z Koroną, a w rewanżu wygraliśmy 3:0 i to my awansowaliśmy do dalszej fazy rozgrywek pucharowych - przypomina Hermes, który obecnie jest zawodnikiem Zawiszy, a we wspomnianych spotkaniach grał w barwach Jagiellonii, co więcej, w rewanżowym pojedynku zdobył wtedy jedną z bramek. Ponadto należy wspomnieć, że po wyeliminowaniu wówczas w ćwierćfinale Korony, następnie białostoczanie, których prowadził wtedy, tak jak i obecnie, Michał Probierz, okazali się lepsi od Lechii Gdańsk i w końcu w finale wygrali z I-ligową wtedy Pogonią Szczecin i zdobyli Puchar Polski.

- Stąpamy twardo po ziemi. Jest dobra zaliczka, ale jeszcze trzeba rozegrać mecz rewanżowy, który na pewno nie będzie łatwy - mówił po pojedynku w Białymstoku Ryszard Tarasiewicz, trener Zawiszy, który z uwagi na wtorkowy mecz w pucharze w sobotnim starciu w lidze wystawił do gry mocno rezerwowy skład. Zespół z Bydgoszczy, który przed tym spotkaniem był już pewny miejsca w grupie mistrzowskiej, przegrał 0:3 z Ruchem Chorzów. W tej konfrontacji kontuzji doznał Bernardo Vasconcelos i we wtorek nie będzie mógł zagrać.

Z kolei Jagiellonia w sobotę zremisowała 1:1 na własnym obiekcie z Piastem Gliwice i nie wykorzystała okazji, aby wskoczyć do grupy mistrzowskiej w ekstraklasie.

- W ostatnich 20 minutach widziałem zespół, który zawsze chcę oglądać, czyli grający ofensywnie skrzydłami. Widzę, że drużyna odbudowuje się, wraca wiara w chłopakach - stwierdził po spotkaniu z Piastem Michał Probierz, który na pojedynek w Bydgoszczy dokonał dwóch zmian w kadrze meczowej w porównaniu z meczem z ekipą z Gliwic. Do osiemnastki wskoczyli mający ostatnio problemy zdrowotne Jakub Słowik (kosztem Bartłomieja Drągowskiego) oraz Jakub Tosik (z kadry wypadł Adam Waszkiewicz).

- Jak najbardziej możliwe jest to, żeby w Bydgoszczy odrobić straty z pierwszego spotkania - przekonuje Ugo Ukah, a Dawid Plizga podaje pewien przykład: - Proszę popatrzeć na ostatnie spotkania Valencii w europejskich pucharach. Była porażka 0:3 w pierwszym meczu z FC Basel, a w rewanżu (co prawda grali go na własnym stadionie) potrafili wygrać 3:0, a po dogrywce 5:0. My w meczu z Górnikiem Zabrze potrafiliśmy z 0:3 wyjść na 3:3. Musimy się na tym opierać i wierzyć w siebie, że jesteśmy w stanie coś zmienić. Trzeba strzelić pierwszą bramkę do przerwy i wtedy będzie płomyczek nadziei - mówi pomocnik Jagiellonii.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl