Michał Probierz cudotwórcą? Dwie sytuacje i...

- Nie jestem cudotwórcą - stwierdził Michał Probierz, gdy po raz drugi został szkoleniowcem Jagiellonii. Gdyby dwie sytuacje zakończyły się inaczej, mógłby jednak za takiego uchodzić
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Bekim Balaj w końcówce meczu z Piastem Gliwice miał wyśmienitą okazję do zdobycia gola. Albańczyk posłał jednak piłkę w słupek zamiast do bramki. Z kolei Mateusz Piątkowski nie wykorzystał dogodnej sytuacji do wpisania się na listę strzelców pod koniec spotkania z Zawiszą Bydgoszcz.

Co by się stało, gdyby po tych uderzeniach piłka zatrzepotała w siatce? Pierwszy z goli dałby Jagiellonii miejsce w czołowej ósemce ekstraklasy po rundzie zasadniczej (ostatecznie białostoczanie uplasowali się na dziesiątej pozycji i zagrają o pozostanie w lidze). W drugim przypadku białostoczanie odrobiliby straty z pierwszego spotkania półfinałowego i kto wie, czy nie awansowaliby następnie do finału Pucharu Polski.

- Dwie bramki i byłoby zupełnie inaczej - przyznaje Mateusz Piątkowski. - Przez długi czas będą sobie pluł w brodę za zmarnowaną sytuację w meczu z Zawiszą.

- Cudotwórcą nie jestem - stwierdza z kolei Michał Probierz. - Były sytuacje, których nie wykorzystaliśmy, a splot okoliczności też nam nie pomagał. Trzeba postawić na to, co zawsze mówiłem, czyli - praca to jest podstawa. Trzeba pracować, żeby spokojnie utrzymać się w lidze. Nie może być teraz jakiegoś samouspokojenia. Liga jest tak zwariowana, żeby nie wydarzyły się jakieś przykre rzeczy. Trzeba być bardzo czujnym.

Pod wodzą nowego szkoleniowca Jagiellonia rozegrała dotychczas trzy spotkania. Najpierw przegrała 0:2 z Zawiszą w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski. Następnie zremisowała 1:1 z Piastem w pojedynku ligowym i w końcu wynikiem 1:1 zakończyło się jej rewanżowe starcie w pucharze z zespołem z Bydgoszczy. Gra białostoczan w tych spotkaniach pozostawiała sporo do życzenia, ale też w każdym kolejnym meczu drużyna prezentowała się coraz lepiej.

- Z Zawiszą bez dwóch zdań zagraliśmy dobrze. Zabrakło skuteczności - ocenia szkoleniowiec Jagiellonii.

Wynik rewanżowego pojedynku z zespołem z Bydgoszczy mógłby być też inny, gdyby nie błędne decyzje sędziego. Szymon Marciniak nie podyktował dwóch ewidentnych rzutów karnych.

- Większa złość po tym spotkaniu była na niewykorzystane sytuacje niż na sędziego. Na arbitra nie mamy wpływu. Generalnie przeszło to jednak bez echa. Czytałem, że jest historyczny awans Zawiszy. Ciekawe co byłoby, jakby to pan Osuch [właściciel Zawiszy - red.] był w takiej sytuacji - zastanawia się Michał Probierz.

Kolejne spotkanie, pierwsze w grupie spadkowej, białostoczanie rozegrają 26 kwietnia. Zmierzą się wówczas na własnym stadionie z Piastem Gliwice. Teraz z uwagi na święta zawodnicy otrzymają trochę wolnego.

- Będziemy mieli dwa dni wolne, chociaż będziemy trenować indywidualnie. Myślę, że to będzie taki czas, kiedy każdy sobie wszystko w głowie poukłada, odpocznie od tego wszystkiego. Mam nadzieję, że po świętach z zupełnie innymi głowami i nastawieniem podejdziemy do kolejnych pojedynków, że ta przerwa w rozgrywkach to będzie czas, w którym uda się dźwignąć z dołka i wrócić na właściwe tory - mówi Mateusz Piątkowski.

Najbliższy okres to będzie też czas dla szkoleniowca na spokojną pracę z drużyną. Wcześniej nie było takiej możliwości, gdyż zaraz po spotkaniu była jego analiza, a potem analiza kolejnego rywala i kolejny mecz.

- Będzie to też taki okres, żeby zawodnicy się trochę zregenerowali. Cały czas jednak też musimy pracować nad poprawą skuteczności. W ostatnich spotkaniach nie wykorzystaliśmy bardzo dużo sytuacji i to podobnych - to najbardziej boli - wyjaśnia Michał Probierz.

Białostoczanie nie zdołali zakwalifikować się do pierwszej ósemki po rundzie zasadniczej w ekstraklasie i kolejną część sezonu, w której zostanie rozegranych siedem spotkań, rozpoczną na dziesiątej pozycji w tabeli z dorobkiem 20 punktów (nastąpił podział). Tyle samo oczek na swym koncie ma też dziewiąta Cracovia. Przewag Jagiellonii nad Zagłębiem Lubin, który jest na miejscu spadkowym, wynosi pięć punktów.

- Chcemy zająć dziewiąte miejsce. To jest nasz cel - stwierdza Michał Probierz.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl