Najmłodszy debiutant. Dwa gole Pawłowskiego. Jagiellonia zremisowała z Cracovią

Jagiellonia zajęła 11. pozycję w ekstraklasie. W ostatnim meczu sezonu białostoczanie zremisowali 2:2 na wyjeździe z Cracovią. Punkt jest tym cenniejszy, że zespół Michała Probierza przegrywał już 0:2, a ponadto grał w bardzo młodym składzie
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

W ostatnim meczu sezonu z powodu kartek w barwach Jagiellonii zagrać nie mogli Mateusz Piątkowski, Dani Quintana i Martin Baran. Problemy zdrowotne z udziału w spotkaniu wykluczyły natomiast Michała Pazdana, Jonatana Strausa oraz Nikę Dzalamidze. W kadrze na pojedynek w Krakowie zabrakło też mających odejść po sezonie Bekima Balaja, Dawida Plizgi, Ugo Ukaha.

Tym samym trener Michał Probierz posiłkował się młodymi zawodnikami. Zresztą już w poprzedniej kolejce (4:4 z Koroną Kielce) trzech piłkarzy zaliczyło debiut w ekstraklasie. Tym razem jednak skład był jeszcze bardziej eksperymentalny. Wystarczy wspomnieć, że role środkowych obrońców pełnili przesunięty z lewej strony boiska Giorgi Popchadze oraz Adam Dźwigała. W środku pola zagrał z kolei m.in. 19-letni Michał Pawlik, a z przodu biegali m.in. 18-letni Emil Gajko czy 19-letni Paweł Drażba.

Z kolei w ekipie gospodarzy w porównaniu do ostatniej konfrontacji (0:1 ze Śląskiem Wrocław) nie zagrali tym razem m.in. Saidi Ntibazonkiza i Dawid Nowak. Pierwszy z graczy wyjechał na zgrupowanie reprezentacji Burundi, a drugi jest kontuzjowany.

- Fajnie byłoby ostatni mecz przed własną publicznością zakończyć dobrym wynikiem - mówił przed pojedynkiem Mirosław Hajdo, którego na ławce trenerskiej Cracovii już w poniedziałek ma podobno zastąpić Robert Podoliński (ostatnio prowadził Dolcan Ząbki, a swego czasu był przymierzany do objęcia Jagiellonii).

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w jedenastej minucie objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Vladimir Boljević, Sebastian Steblecki uciekł obrońcom i strzałem głową pokonał Krzysztofa Barana. Dwadzieścia minut później Cracovia wygrywała już 2:0. Walkę o piłkę przegrał Paweł Drażba. Edgar Bernhardt popisał się ładnym podaniem, a akcję świetnym uderzeniem wykończył Bartłomiej Dudzic.

Białostoczanie grali natomiast tak, jak można było się spodziewać. Młody zespół, zestawiony po raz pierwszy w taki sposób nie prezentował się najlepiej. Było sporo błędów, trochę chaosu, tremy. Trener Michał Probierz starał się jednak szybko reagować na wydarzenia na boisku. Jan Paweł Pawłowski zaczynał mecz na prawej pomocy, potem grał na lewej, a pierwszą część pojedynku kończył w ataku. Ta roszada przyniosła bardzo dobry skutek. 21-letni piłkarz tuż przed przerwą zdobył bowiem gola. Pawłowski wykończył bardzo ładną akcję Emila Gajki z Filipem Modelskim.

- Bardzo cieszy to, że strzeliliśmy kontaktową bramkę, bo trochę za bojaźliwe wyszliśmy w mecz - mówił w przerwie w rozmowie z reporterką NC + Pawłowski.

W przerwie trener Michał Probierz zdecydował się na dwie zmiany. Na murawie zameldował się m.in. Przemysław Mystkowski. Piłkarz mający dokładnie 16 lat i 36 dni debiutował w ekstraklasie. Tym samym został najmłodszym debiutantem w historii Jagiellonii i jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym, w ogóle w krajowej elicie. Mystkowski był dość aktywny. W 83. minucie z dużym trudem jego strzał obronił Matko Perdijić (zastąpił w 70. minucie kontuzjowanego Krzysztofa Pilarza), z kolei chwilę później strzał młodego gracza był minimalnie niecelny. Gola zdobył natomiast ponownie Pawłowski, który tym razem wykończył podanie Macieja Gajosa.

Remisu w Krakowie nie byłoby jednak, gdyby nie dobra postawa w bramce Krzysztofa Barana. Golkiper Jagiellonii wygrał m.in. trzy pojedynki sam na sam. Pokonać go próbowali Boljević, Dudzic oraz Steblecki.

Jagiellonia zakończyła rozgrywki na 11. pozycji w tabeli. Przygotowania do nowego sezonu białostoczanie mają rozpocząć 16 czerwca.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl