Oblany ostatni sprawdzian Jagiellonii

W ostatnim sparingu przed początkiem sezonu Jagiellonia Białystok po słabej grze przegrała 1:3 na swoim stadionie z beniaminkiem ekstraklasy Górnikiem Łęczna.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

W sobotnim sparingu Jagiellonia zagrała bez trzech kluczowych zawodników. Michał Pazdan potrzebuje jeszcze kilku tygodni treningu, aby dojść do normalnej dyspozycji, a drobniejsze urazy mają Dani Quintana i Maciej Gajos.

- Kontuzje Quintany i Gajosa nie są poważne i za tydzień na mecz z Lechią będą gotowi - tłumaczy Michał Probierz, trener Jagiellonii.

Ale nawet bez tych zawodników Jagiellonia powinna wypaść zdecydowanie lepiej. Gospodarze w pierwszej połowie nie mogli praktycznie stworzyć żadnej groźniejszej sytuacji. Większość akcji szybko kończyła się stratą. Przy stałych fragmentach gry było równie słabo. Dośrodkowania, czy to z rzutu rożnego, czy wolnego, nie dochodziły do adresatów. Jedyną godną odnotowania akcją Jagi przed przerwą był strzał przewrotką Damiana Kądziora w 27. minucie. Za to obrona dawała się ogrywać niemiłosiernie. W 19. minucie Miroslav Božok wbiegł między dwóch białostockich stoperów i bez problemu pokonał Krzysztofa Barana. Przy stracie drugiego gola spory błąd popełnił Martin Baran, który źle się ustawił. W efekcie Paweł Buzała znalazł się sam przed bramkarzem Jagiellonii i spokojnie strzałem w "długi róg" podwyższył na 2:0.

- Fatalnie rozpoczęliśmy mecz, ponieważ zbyt wolno rozgrywaliśmy piłkę. Nasze założenia były inne - podsumowywał Probierz. - W pierwszej połowie Górnik wyprowadził dwie zabójcze kontry. My tymczasem zagrywaliśmy futbolówkę od nogi do nogi i najczęściej do tyłu. Nie tak to ma wyglądać. Ustępowaliśmy rywalom pod względem motorycznym, ale w kończącym się tygodniu trenowaliśmy ciężej. Do meczu z Lechią pozostało jednak jeszcze kilka dni.

Poprawę przyniosły zmiany. Na początku drugiej połowy Probierz wprowadził Marka Wasiluka (za Martina Barana) i Jana Pawłowskiego (za Patryka Malinowskiego), a w 62. minucie dokonał kolejnych ośmiu zmian. W końcu podopieczni Probierza pokazali kilka składnych akcji. Gola kontaktowego zdobyli po rzucie rożnym. Dośrodkował Łukasz Tymiński, ale strzał głową Wasiluka został zablokowany i dopiero dobitka nogą była skuteczna. Wynik spotkania w samej końcówce ustalił Sebastian Szałachowski, wykorzystując zamieszanie w polu karnym Jagiellonii.

- Po przerwie prezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej w ataku pozycyjnym. Szkoda, że po znakomitych okazjach do wyrównania daliśmy sobie wbić gola na 1:3. W nadchodzącym tygodniu czeka nas sporo pracy, ponieważ potyczka z Lechią nie będzie łatwą, ale i tak wszystko zweryfikują zmagania ligowe. Jeżeli chodzi o skład na Lechię, to jest jeszcze kilka znaków zapytania. Wierzę, że zmontowana przez nas drużyna będzie walczyła od pierwszej do ostatniej minuty. W sparingach często chce się przetestować pewne nowości, ale nie zawsze to wychodzi. Dzisiaj zespół z Łęcznej obnażył nasze słabości w niektórych elementach - powiedział Probierz.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl 



Jagiellonia Białystok - Górnik Łęczna 1:3 (0:2)

Strzelcy bramek: Marek Wasiluk (81.) - Miroslav Božok (19.), Paweł Buzała (31.), Sebastian Szałachowski (89.).

Jagiellonia: K. Baran (62. Drągowski) - Modelski (62. Waszkiewicz), Madera (62. Pawlik), M. Baran (46. Wasiluk), Jasiński (62. Straus) - Grzyb (62. Romanczuk), Leimonas (62. Tymiński) - Dzalamidze (62. Świderski), Malinowski (46. Pawłowski), Kądzior (77. Mystkowski) - Tuszyński (62. Piątkowski).

Górnik: Rodić - Mierzejewski, Kalkowski, Božić, Mráz - Bielák (84. Nikitović), Pruchnik (46. Nermin), Nowak (72. Bajić), Bonin (62. Monteiro) - Božok (86. Kalinowski) - Buzała (66. Szałachowski).