Kapitan Jagiellonii w jedenastce kolejki. "Sam bym siebie do niej nie wybrał"

Piłkarze Jagiellonii są niepokonani w nowym sezonie ekstraklasy. Białostoczanie w trzech spotkaniach zdobyli siedem punktów
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Tomasz Piekarski: Po meczu z Cracovią (wygrana 2:1) zostałeś wybrany do jedenastki kolejki przez redakcję sportową nc+.

Rafał Grzyb, kapitan Jagiellonii: Sam bym siebie do niej nie wybrał.

Nie jesteś zadowolony ze swego występu?

- Zadowolony jestem przede wszystkim z tego, że wygraliśmy. Nie mi oceniać swoją grę, ale wiem mniej więcej, jak zagrałem, i jedenastka jest troszeczkę przesadą.

Można powiedzieć, że mieliście dwa oblicza w tym spotkaniu, słabsze pierwsze pół godziny i lepszą pozostałą część meczu.

- Zanim złapaliśmy rytm, który pozwolił nam na lepszą grę, to troszeczkę czasu minęło. Cracovia na początku teoretycznie była zespołem lepszym, dłużej utrzymywała się przy piłce, ale w tym czasie z jej gry nie wynikały jakieś niebezpieczne sytuacje pod naszą bramką, nie biorąc pod uwagę tego gola, którego stratę sami sobie sprokurowaliśmy [Cracovia objęła prowadzenie po tym, jak zderzyli się Sebastian Madera i Filip Modelski - red.].

Przy decydującej bramce na 2:1 ty miałeś duży udział.

- Wszyscy mieli. Janek Pawłowski, który uderzył w słupek, i Michał Pazdan, który znalazł się tam, gdzie trzeba, i zdobył gola. Każdy zadbał o to, żeby wynik poprawić.

Ale wszystko rozpoczęło się od twego dośrodkowania, a wtedy grałeś już na swej "ulubionej" pozycji, czyli prawej obronie.

- Ja już prawie na wszystkich pozycjach grałem.

Zdobyliście siedem punktów w trzech meczach...

- Chyba nikt się nie spodziewał tego, że w pierwszych trzech spotkaniach zdobędziemy siedem punktów, bo więcej przed sezonem było pesymistów, patrząc na nasze sparingi, niż optymistów. Mam nadzieję, że taką formę utrzymamy przez dłuższy okres i będziemy dalej punktować.

Przed rozpoczęciem sezonu mówiłeś właśnie, że do sparingów trzeba podchodzić ze spokojem, że liga wszystko pokaże.

- Mecze sparingowe, a mistrzowskie nie są może zupełnie innej rangi, ale na pewno są traktowane inaczej. Sparingi są po to, żeby testować pewne ustawienia, schematy. Czy to później będzie udawało się w spotkaniach mistrzowskich, to już inna sprawa.

Gdy utrzymaliście się w lidze, mając dziesięć punktów, i wtedy gdy, zajęliście czwarte miejsce na koniec sezonu, też zaczynaliście sezon od zdobycia siedmiu punktów w trzech pierwszych meczach.

- Nie ma co wracać do tych dobrych czasów, które kiedyś były. Przede wszystkim liczę na to, że w każdym meczu będziemy grali o pełną pulę i będziemy zaangażowani, bo bez tego komplet punktów ciężko jest zdobyć.

W piątkowym meczu w Zabrzu z Górnikiem będzie podtrzymanie dobrej serii?

- Mam taką nadzieję.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl