Dwie asysty 16-latka. Jagiellonia wygrała z Podbeskidziem

Dwie asysty 16-letniego Przemysława Mystkowskiego, kolejne dwa gola lidera strzelców ekstraklasy Mateusza Piątkowskiego. Jagiellonia wygrała w poniedziałek 4:2 na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po pierwszej połowie konfrontacji białostoczanie prowadzili już 3:0
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

W poniedziałkowym spotkaniu w barwach Jagiellonii ponownie nie mógł zagrać Dani Quintana. Hiszpan jest kontuzjowany, ale też jego czas w Białymstoku dobiegł już raczej końca. Ofensywny pomocnik ma bowiem przenieść się do klubu Al-Ahli Dżudda z Arabii Saudyjskiej. Niewykluczone jednak, że o jednym z najlepszych zawodników nie tylko Jagiellonii, ale całej ekstraklasy, pamięć szybko minie. W poniedziałek rewelacyjnie zaprezentował się bowiem Przemysław Mystkowski.

16-latek w poniedziałek rozgrywał dopiero drugi mecz w ekstraklasie. Debiutował w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu (2:2 z Cracovią). Miał wówczas dokładnie 16 lat i 36 dni i był najmłodszym debiutantem w krajowej elicie w XXI wieku. Wtedy wszedł do gry z ławki rezerwowych, w starciu z Podbeskidziem zagrał od pierwszej minuty i szybko pokazał swe umiejętności. W 12. minucie Jagiellonia przeprowadziła szybką kontrę. Maciej Gajos zagrał piłkę do Patryka Tuszyńskiego. Ten odegrał ją do Mystkowskiego, a młody zawodnik wyłożył ją w zasadzie jak na tacy Mateuszowi Piątkowskiemu. Lider strzelców ekstraklasy zdobył swego siódmego gola w obecnym sezonie, a tym samym wyrównał swój wynik z poprzednich rozgrywek.

Trzy minuty później gospodarze prowadzili już 2:0. Ponownie asystę zaliczył Mystkowski. Tym razem jego podanie na gola zamienił Maciej Gajos, którego lobem pokonał wychodzącego z bramki Richarda Zajaca. Jeszcze przed przerwą białostoczanie zdobyli trzeciego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gajosa piłka odbiła się od Jana Pawła Pawłowskiego i spadła pod nogi Piątkowskiego, który po raz ósmy w obecnym sezonie wpisał się na listę strzelców.

Podbeskidzie całkiem nieźle rozpoczęło mecz w Białymstoku, ale po straconych gola nie potrafiło się otrząsnąć. Zrobiło to w zasadzie dopiero w końcówce pierwszej części spotkania. Szczęście nie opuszcza jednak Bartłomieja Dragowskiego. Po strzale Adama Pazio piłka odbiła się bowiem od słupka, następnie od 17-letniego bramkarza Jagiellonii i ponownie od słupka i padła łupem golkipera. To był już kolejny mecz, w którym młodego bramkarza drużyny z Białegostoku od straty gola ratował słupek.

W przerwie Leszek Ojrzyński, trener Podbeskidzia, zdecydował się na dwie zmiany. Na murawę wszedł m.in. Robert Demjan. To posunięcie szybko przyniosło efekt. W 52. minucie napastnik wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego, a tym samym licznik Bartłomieja Drągowskiego bez puszczonego gola zatrzymał się na 323 minutach. Kolejne trafienie były król strzelców ekstraklasy zaliczył w 70. minucie, kiedy to popisał się naprawdę pięknym uderzeniem z dystansu. Bramkarz Jagiellonii był bez szans.

Ostatnie słowo w poniedziałek należało jednak do białostoczan. W 87. minucie gola na 4:2 zdobył Nika Dzalamidze. Gruzin wykorzystał błąd Richarda Zajaca, który - interweniując przed polem karnym - podał piłkę wprost pod nogi zawodnika Jagiellonii.

Zespół z Białegostoku kontynuuje więc świetną serię. Podopieczni Michała Probierza są niepokonani od pięciu spotkań (cztery w lidze i jedno w Pucharze Polski).

Kolejny pojedynek białostoczanie rozegrają w piątek. Zmierzą się wówczas na wyjeździe z Wisłą Kraków.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl