Jagiellonia pomaga. I ty możesz zrobić Szlachetną Paczkę [WIDEO]

Zawodnicy Jagiellonii - bramkarz Krzysztof Baran i pomocnik Maciej Gajos - wybrali się wspólnie na zakupy. Nie byłby to fakt godny odnotowania, gdyby nie to, że w imieniu drużyny kompletowali Szlachetną Paczkę dla bardzo potrzebującej rodziny.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Już ponad dwa tygodnie na stronie www.szlachetnapaczka.pl funkcjonuje baza tych, którzy liczą na przedświąteczną pomoc osób dobrej woli, bo sami nie są w stanie sobie na wiele pozwolić. W ramach akcji w tym roku wolontariusze zakwalifikowali 15 tys. rodzin, dzieci i osób żyjących w ubóstwie. W Podlaskiem wciąż jest 240 rodzin, które proszą najczęściej o żywność, środki czystości, opał czy ubrania na zimę.

Na wybranie rodziny, której chcemy pomóc, mamy jeszcze ponad tydzień. 13 i 14 grudnia wszystkie paczki trafią do magazynów, a następnie zostaną przekazane do domów osób objętych akcją. Aby wesprzeć ideę "Szlachetnej Paczki", co roku przyłączają się do niej osoby znane. Tym razem zakupy wybranej rodzinie z towarzyszeniem mediów robili piłkarze Jagiellonii.

classPiłkarze Jagiellonii w akcji "Szlachetna Paczka"


- Cała drużyna od wielu lat włącza się w "Szlachetną Paczkę". Każdy daje tyle, ile może, i teraz postaramy się spełnić oczekiwania rodziny. Pomagamy, mając nadzieję, że nigdy nie będziemy w takiej sytuacji - mówi Krzysztof Baran, który z Maciejem Gajosem robili w środę zakupy na hali Makro. Ta sieć także wspiera całą kampanię.

Do koszyka z szalikiem Jagiellonii trafiały z długiej listy m.in. proszki do prania, chemia gospodarcza, kosmetyki. Jagiellonia pomaga rodzinie, w której sporo jest nieszczęść i cierpienia.

- Są dwie młodsze córki, po 11 i 13 lat, i dwójka starszych dzieci. Jedna z dziewczynek ma nowotwór mózgu i inne schorzenia, druga choruje na nerki. Przy tak chorych dzieciach mama musiała zostać w domu, a do tego wszystkiego w tym roku ojciec uległ wypadkowi w pracy. Proszą przede wszystkim o żywność, środki czystości, pościel i kołdry na zimę. Jedna z dziewczynek marzy o tablecie, bo przebywa w szpitalu, druga chciałaby mieć telefon. Rodzice nie chcieli niczego dla siebie, ale opowiadali o zniszczonej kuchni, więc pomyśleliśmy, że można by im było kupić farby do jej odmalowania - opowiada Karolina Siwik, wolontariuszka "Szlachetnej Paczki" w Białymstoku.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl