Jagiellonia bez nowych zawodników? Kłopoty z potwierdzeniem do gry

Jagiellonia pierwszy wiosenny mecz w ekstraklasie rozegra w niedzielę w Warszawie z Legią. Niewykluczone, że w tym spotkaniu w barwach drużyny z Białegostoku nie będzie mógł zagrać żaden z nowych zawodników. Podlaski Związek Piłki Nożnej jak dotychczas nie potwierdził ich do gry
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Podczas przerwy w rozgrywkach do Jagiellonii dołączyli: Igors Tarasovs, Paweł Sawicki (obaj grali ostatnio w Niemanie Grodno), Rafał Augustyniak (Widzew Łódź), Kacper Rosa (Lechia Gdańsk) oraz Karol Mackiewicz (był wypożyczony do Wigier Suwałki). Na chwilę obecną żaden z nich nie może jednak zagrać w oficjalnym spotkaniu białostockiego klubu. Aby to było możliwe, muszą być oni potwierdzeni do gry. Tu pojawia się kłopot. Chociaż Jagiellonia złożyła dokumenty do Podlaskiego Związku Piłki Nożnej, to on dotychczas ich nie zarejestrował.

- Jagiellonia ma duże zaległości [kluby wpłacają do okręgowych związków m.in. pieniądze od transferów piłkarzy czy za potwierdzenie zawodników do gry - red.]. Nie rozliczyła się z dotychczasowych zaległości i nie możemy potwierdzić nowych zawodników - twierdzi Witold Dawidowski, prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.

Zaległości Jagiellonii wynosiły 96 tys. złotych. Część z nich (30 tys.) została spłacona.

- Przedstawiliśmy na piśmie terminy spłaty pozostałych zaległości, do 13 marca wszystko uregulujemy - wyjaśnia Agnieszka Syczewska z zarządu Jagiellonii. - Zresztą potwierdzenie zawodników nie może być uzależnione do zaległości. To na pewno nie jest z duchem z sportu.

- Gdy mieli nóż na gardle, to napisali takie oświadczenie. Zresztą z chwilą potwierdzenia nowych zawodników powstaną nowe długi. Oni wiedzą dokładnie, jakie jest nasze stanowisko i co mają zrobić. Czekam teraz na kontakt z ich strony - podkreśla prezes Dawidowski.

Długi trzeba oczywiście regulować i Jagiellonia to na pewno uczyni. Dlaczego na pewno? Dlatego że inaczej nie dostanie licencji na występy w ekstraklasie. Aby otrzymać taki dokument, trzeba mieć bowiem do końca marca uregulowane wszelkie sprawy finansowe z poprzedniego roku. Cała sytuacja wygląda trochę jak robienie na złość. Można chociażby wspomnieć ostatnie wybory na szefa Podlaskiego Związku Piłki Nożnej. Wtedy jedynym z kandydatów chciał być Cezary Kulesza, czyli prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii. Ostatecznie ponownie szefem związku został Witold Dawidowski (to jego czwarta kadencja).

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl