Mateusz Piątkowski czeka na maskę i mecz z Lechem

Piłkarze Jagiellonii zagrają w piątek (godz. 20.30) w Poznaniu z Lechem. W kadrze meczowej drużyny z Białegostoku na to spotkanie może już się znaleźć Mateusz Piątkowski
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Napastnik zagrał tylko w jednym z trzech wiosennych spotkań Jagiellonii. Na mecz w Warszawie z Legią (wygrana 3:1) w ogóle nie pojechał, a, jak tłumaczył trener Michał Probierz, decydowały o tym względy sportowe. Tydzień później znalazł się już w kadrze meczowej na starcie we Wrocławiu ze Śląskiem. Białostoczanie wygrali wówczas 1:0, a Mateusz Piątkowski wszedł na boisko w 59. minucie. Najlepszy strzelec Jagiellonii (12 goli jesienią) zaraz po tym, jak pojawił się na boisku, był blisko zdobycia gola. Piłkę zmierzającą do bramki po jego strzale wybił jednak obrońca. W meczu we Wrocławiu napastnik doznał też urazu głowy, potrzebne były szwy. Z uwagi, że i tak czekała go z tego powodu pauza od gry, to postanowił w tym czasie przejść też zabieg udrożnienia przegrody nosowej (urazu nosa nabawił się jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu). Tym samym nie zagrał w niedzielnym (porażka 1:2) meczu na własnym stadionie z Koroną Kielce. Na piątkowe starcie w Poznaniu powinien już być jednak gotowy do gry.

- Chyba w kadrze meczowej się znajdę. Z moim zdrowiem jest już jak najbardziej w porządku. Teraz czekam na specjalną maskę, którą mają zrobić masażyści - tłumaczy Mateusz Piątkowski. - Zobaczę, jak będę się w niej czuł, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Myślę też, że jak będę miał maskę, to nie będę miał obaw w walce z rywalami o górne piłki. W Poznaniu zapowiada się ciekawe spotkanie. Można powiedzieć, że Lech trochę nas postraszył, wygrywając bardzo wysoko [5:1 - red.] ze Zniczem Pruszków w Pucharze Polski. Jednak statystyki pokazują, że my na wyjazdach jesteśmy mocnym zespołem i trzeba walczyć o zwycięstwo.

W jesiennym meczu tych drużyn w lidze w Białymstoku Jagiellonia wygrała 1:0, a jedyną bramkę zdobył wówczas właśnie Piątkowski.

- Wygraliśmy wtedy po dobrym spotkaniu i oby historia się teraz powtórzyła - mówi napastnik Jagiellonii, która wiosną pokazała spotkaniami w Warszawie i we Wrocławiu, że lubi grać z mocnymi drużynami na wyjeździe.

- Lech to również silny zespół i to on będzie faworytem. Nam rola faworyta nie za bardzo chyba odpowiada, co ostatnio było widać. Mam nadzieję, że poradzimy sobie w tym meczu wyjazdowym, a będzie to ważne spotkanie też z tego względu, że jesteśmy sąsiadami w tabeli - stwierdza Piątkowski.

Obecnie Jagiellonia jest na drugiej pozycji w lidze, a Lech, mając jeden punkt mniej, jest trzeci. W przypadku porażki białostoczanie przestaną być wiceliderem.

- Nie można presji na siebie dodatkowej narzucać, że w przypadku porażki coś tam się stanie. Trzeba traktować ten mecz jak każdy inny i starać się go wygrać - kończy Piątkowski.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl