Mateusz Piątkowski, napastnik Jagiellonii: Teraz trzeba się podnieść

Mateusz Piątkowski jesienią był najlepszym strzelcem Jagiellonii i całej ligi. Wiosną gola jeszcze nie zdobył, ale też nie grał dotychczas zbyt dużo
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Napastnik w pierwszej części sezonu zdobył 12 goli w ekstraklasie i wraz z Flavio Paixao był na czele klasyfikacji strzelców. Piłkarz Śląska Wrocław wiosną zaliczył już jedno trafienie i to on prowadzi teraz w tej klasyfikacji. Piątkowski jeszcze nie wpisał się na listę strzelców, ale też trzeba wziąć poprawkę na to, że po zimowej przerwie w lidze nie pograł jeszcze za wiele. Na pierwszy wiosenny mecz (3:1 w Warszawie z Legią) nie znalazł się nawet w kadrze. Trener Michał Probierz stwierdził wówczas, że decydują o tym "względy sportowe". Na kolejne spotkanie 30-letni piłkarz już pojechał wraz z drużyną. W meczu we Wrocławiu ze Śląskiem (wygrana 1:0) pojawił się na murawie dopiero w 59. minucie. Piątkowski zaraz po tym jak wszedł na boisko, mógł zdobyć gola, piłkę zmierzającą do bramki po jego strzale wybił jednak jeden z obrońców. W pojedynku we Wrocławiu napastnik doznał też urazu głowy, potrzebne były szwy, czekała więc go przerwa od gry i podczas tej pauzy zawodnik postanowił przejść zabieg udrożnienia przegrody nosowej. Piątkowski nie wystąpił więc w meczu z Koroną Kielce (porażka 1:2), ale zagrał już w ostatnim pojedynku w Poznaniu z Lechem (porażka 0:2). W tej konfrontacji wszedł na murawę w 56. minucie.

- Mam nadzieję, że te wszystkie problemy, które były są ją za mną - stwierdza piłkarz, który w ostatnim spotkaniu zagrał w specjalnej masce chroniącej nos. - Po raz pierwszy jak ją założyłem, to był lekki dyskomfort, ale powoli się do tego przyzwyczajam i nie powinno być już żadnego kłopotu. Nie mam też żadnej obawy przed uderzeniami głową. Maska chroni mi kości nosa i nic nie stoi na przeszkodzie, żebym nawet wyskakiwał do silnie zagranych piłek.

Białostoczanie po dwóch ostatnich porażkach będą chcieli przełamać się w sobotnim spotkaniu na własnym stadionie z Górnikiem Łęczna.

- Wcześniej były dwa zwycięstwa, teraz przyszły dwie porażki, ale takie sytuacje zdarzają się w sporcie. Teraz trzeba się podnieść - mówi Mateusz Piątkowski. - Górnik wygrał ostatnie mecze i na pewno nie będzie to łatwy przeciwnik. Spodziewamy się jednak przede wszystkim po nas lepszej gry niż ta, która miała miejsce w ostatnich spotkaniach, przede wszystkim w meczu z Koroną. Musi być większa determinacja, chęć zdobycia gola.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl