Sport.pl

Tomasz Frankowski o meczu Lech - Legia, Jagiellonii i liderze strzelców

- Awans do pierwszej ósemki będzie sukcesem. Jednak jeśli Jagiellonia podtrzyma dobrą passę, to będzie można myśleć też o najlepszym wyniku w historii klubu - uważa Tomasz Frankowski, były napastnik zespołu z Białegostoku, ale też m.in. Wisły Kraków i reprezentacji Polski
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Tomasz Piekarski: Obserwujesz polską ligę, czy po zakończeniu kariery odpoczywasz od piłki?

Tomasz Frankowski: - Na ile mogę, to obserwuję, ale nie można powiedzieć, że jestem na bieżąco jak ekspert telewizyjny.

To niedzielny hit ekstraklasy w Poznaniu, czyli mecz Lech - Legia, zobaczysz czy masz inne plany?

- Jeszcze nie zdecydowałem, jak będę miał wolne popołudnie, to pewnie rzucę okiem. Chociaż też często jest tak, że spotkania ligi hiszpańskiej czy angielskiej pokrywają się z tymi z naszej ekstraklasy i jest dylemat, co oglądać.

A jakbyś miał typować wynik meczu w Poznaniu, to...

- Jeżeli miałbym myśleć czysto teoretycznie, to życzyłbym sobie zwycięstwa Lecha, żeby polska ekstraklasa wciąż nie znała mistrza Polski. Przy zwycięstwie Legii to trochę na korzyść zespołu z Warszawy ta sytuacja się ułoży.

Z drugiej strony i tak pewnie wszystko wyjaśni się dopiero w dodatkowej części sezonu, w tych siedmiu spotkaniach grupy mistrzowskiej. Jak ty w ogóle odbierasz ten system rozgrywek?

- Z punktu widzenia kibica mi się podoba. Punkty zostaną podzielone na pół i teoretycznie nikt nie będzie pokrzywdzony. Chociaż pewnie jakbym był pracownikiem któregoś z klubów, to ten system może mniej by mi się podobał. Natomiast dużo zespołów wciąż będzie miało szanse na walkę czy to o mistrzostwo Polski, czy o europejskie puchary, czy też o uniknięcie spadku, bo sytuacja jeszcze bardziej będzie zagmatwana. Dlatego jako kibic nie mam nic przeciwko.

Postawa Jagiellonii jest dla ciebie niespodzianką? Przed sezonem nikt nie stawiał, że zespół z Białegostoku będzie tak wysoko w tabeli, a obecnie jest wiceliderem.

- Nikt nie stawiał, nikt nie wierzył, nie wiem, czy sam Michał Probierz spodziewał się tak wysokiej pozycji po tylu kolejkach. Jagiellonia powinna postarać się podtrzymać dobrą passę, żeby ostatnie kolejki rundy zasadniczej również były udane. Chociaż już sam awans do pierwszej ósemki będzie sukcesem.

Trener Michał Probierz cały czas podkreśla, że celem drużyny jest utrzymanie w rozgrywkach.

- Na tym się skupił i chwała mu za to.

Obecna Jagiellonia może powtórzyć, czy też poprawić wynik z sezonu 2010/2011, kiedy to było czwarte miejsce w lidze (najwyższe w historii klubu)?

- Jak najbardziej obecną drużynę jest na to stać. Skoro wiosną wygrała już ze Śląskiem we Wrocławiu i w Warszawie z Legią, to czego ma się obawiać? Musi tylko wygrywać też z tymi teoretycznie słabszymi drużynami.

Z tym był kłopot, była przecież porażka z Koroną Kielce.

- I dosyć szczęśliwe zwycięstwo w ostatniej kolejce z Górnikiem Łęczna. Na pewno jednak jeśli podtrzymają dobrą passę, to będzie można myśleć o najlepszym wyniku w historii klubu.

We wspomnianym meczu z Górnikiem Łęczna dwa gole strzelił Mateusz Piątkowski. Która bramka bardziej ci się podobała?

- Ta na 1:0. Gra drużyny nie układała się, a on huknął z dystansu i otworzył wynik meczu. Trzeba jednak podkreślić i drugą bramkę, bo ona dała wygraną. W ogóle ten mecz był udany i dla Bartka Drągowskiego, bo wybronił kilka trudnych piłek, i dla Piątkowskiego, bo po kilku meczach posuchy bramkowej odblokował się, i dla drużyny, że grając przeciętnie wygrała spotkanie.

Piątkowski w tym sezonie zdobył już 14 goli i jest liderem klasyfikacji strzelców. Nie dziwi cię, że tak późno trafił on w ogóle do ekstraklasy?

- Każdy jest kowalem własnego losu. Widocznie nie miał chęci, potrzeby, czy umiejętności, żeby wcześniej zaistnieć w ekstraklasie. Trudno mi powiedzieć. Tak jak nie wiemy też teraz, co będzie w lipcu, czy zostanie on w Jagiellonii, czy odejdzie.

A jakbyś miał wytypować, kto zostanie królem strzelców?

- Myślałem, że będzie to Paweł Brożek czy Orlando Sa, czyli zawodnicy z zespołów, które powinny nadawać ton rozgrywkom. W tym momencie przewaga jest jednak tego, który tych bramek ma najwięcej. Dobrze byłoby więc, żeby Piątkowski powtórzył mój wyczyn i wywalczył koronę króla strzelców.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: