Karol Mackiewicz przed meczem Jagiellonii z Podbeskidziem: Nie spoczniemy na laurach

- Musimy przygotować się na bardzo ciężki mecz, na walkę - mówi Karol Mackiewicz, pomocnik Jagiellonii, przed niedzielnym (godz. 15.30) spotkaniem na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

- Podbeskidzie może nie jest faworytem tej ligi, ale jest na pewno zespołem, który zawsze walczy do końca. Musimy przygotować się na bardzo ciężki mecz, na walkę. Być może będzie to spotkanie do jednej bramki, kto ją zdobędzie, ten wygra. Mam nadzieję, że to nam uda się tego gola strzelić, wygramy i przywieziemy do Białegostoku trzy punkty - mówi Karol Mackiewicz, pomocnik Jagiellonii, która jest obecnie wiceliderem ekstraklasy. Białostoczanie, którzy mają w swym dorobku 41 punktów, mogą być już w zasadzie pewni tego, że po rundzie zasadniczej będą znajdować się w czołowej ósemce rozgrywek.

- Jest taka reguła, że około 40 punktów daje miejsce w ósemce, ale my tak na to nie patrzymy - stwierdza pomocnik Jagiellonii. - Jeżeli możemy osiągnąć coś lepszego, to dlaczego z tego nie skorzystać? Będziemy grali w każdym meczu do końca, nawet jak już na 100 procent będziemy pewni miejsca w tej pierwszej ósemce. Na pewno nie spoczniemy na laurach, będziemy grali o jak najwyższą pozycję dla kibiców, dla klubu. Być może uda się awansować do europejskich pucharów i kibice mogliby cieszyć się spotkaniami w tych rozgrywkach.

To, czy Jagiellonia ewentualnie awansuje do europejskich pucharów, jak też które ostatecznie zajmie miejsce w ekstraklasie, okaże się po dodatkowej części sezonu. Na razie wszystko jest na dobrej drodze do zajęcia przez białostoczan najwyższego miejsca w historii występów w ekstraklasie (czwarta pozycja w sezonie 2010/2011).

- Jest szansa, aby powtórzyć ten wyniki czy go też pobić, trener powtarza, że pierwszym celem jest utrzymanie i najpierw to musimy zrealizować. Jeżeli jednak można osiągnąć coś więcej, to zawsze trzeba o to walczyć. A które miejsce będzie na koniec, to się dopiero okaże. My w każdym kolejnym meczu będziemy starać się walczyć o trzy punkty. Na pewno, jak już będziemy pewni tej pierwszej ósemki, to nie odpuścimy, nie będziemy grali na jakieś alibi, każdy dalej będzie dawał z siebie sto procent - deklaruje 22-letni piłkarz, który jeszcze jesienią grał na wypożyczeniu w I-ligowych Wigrach Suwałki, a teraz ma dość pewne miejsce w podstawowym składzie Jagiellonii.

- Mogę się tylko z tego cieszyć. Wracałem z wypożyczenia z taką myślą, żeby grać, ale wiadomo, że nie mogłem być niczego pewny. Tam była I liga, tu jest ekstraklasa, poziom więc jest inny, ale tak to też sobie wyobrażałem. Nie wiedziałem jednak, że tak szybko zacznę grać w Jagiellonii. Stało się tak chyba dzięki niezłemu początkowi i przykrej kontuzji Przemka Frankowskiego. Taka jest niestety piłka, że jeżeli jeden wypada, to drugi wskakuje. Mam nadzieję, że trener jest ze mnie zadowolony, i liczę na to, że będę grał jak najdłużej w pierwszym składzie - kończy Karol Mackiewicz.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl