Sport.pl

Jagiellonia - Podbeskidzie. Konstantin Vassiljev: Nie wyglądało tak źle, jak się skończyło

Piłkarze Jagiellonii przegrali w poniedziałek 0:3 z Podbeskidziem Bielsko-Biała i mocno skomplikowali sobie sytuację jeżeli chodzi o grę w dodatkowej części sezonu w grupie mistrzowskiej
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

- Nie wyglądało tak źle, jak się wszystko skończyło. Mieliśmy dużo okazji aby wygrać ten mecz nawet 4:3. Szkoda, że nie strzeliliśmy bramki, w tym sezonie mamy z tym problem i musimy nad tym pracować i będziemy pracować - mówi Konstantin Vassiljev, który spotkanie z Podbeskidziem rozpoczynał na ławce rezerwowych: - Nie byłem tym zaskoczony, takie jest życie piłkarza. Tylko 11 może grać, siedmiu czeka na ławce, a jeszcze pięciu czy sześciu jest na trybunach.

Białostoczanie po pierwszej połowie spotkania przegrywali 0:2. Oba gole Jagiellonia straciła po strzałach samobójczych.

- W drugiej sytuacji zabrakło porozumienia, w pierwszej były dwa rykoszety. Nie pamiętam takiego spotkania żeby w pierwszych 30 minutach strzelić dwa samobóje - kręci głową pomocnik Jagiellonii. - Chcieliśmy wrócić do gry, walczyliśmy do końca, szkoda, że nie strzeliliśmy bramki na początku drugiej połowy. Nasza gra nie wyglądała tak źle jak wskazuje wynik. W sobotę mamy kolejny mecz i musimy być do tego przygotowani. Wciąż walczymy o ósemkę i choć będzie ciężko, to będziemy walczyć do końca i zobaczymy, co to przyniesie. Musimy zrobić to, co do nas należy, czyli wygrać, zdobyć trzy punkty w Gliwicach.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: