Sport.pl

Ślepsk jest drugi. "Najważniejsze jest miejsce na koniec"

- Stawiamy przed sobą jak najwyższe cele - mówi Dima Skorij, trener siatkarzy Ślepska. Zespół z Suwałk rundę zasadnicza w I lidze zakończył na drugiej pozycji w tabeli
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Jest drugie miejsce po rundzie zasadniczej. Pierwszą część sezonu trzeba więc ocenić pozytywnie?

Dima Skorij, trener Ślepska Suwałki: - Jak najbardziej, chociaż oczywiście drugie miejsce to nie jest pierwsze. Najważniejsze jednak co będzie na koniec sezonu, po play-off. Wszystko co najważniejsze jeszcze przed nami.

W rundzie zasadniczej ponieśliście siedem porażek, czyli też jest chyba jeszcze nad czym pracować.

- Ale niektóre z tych przegranych były po pięciosetowej walce, a więc nie było żadnej tragedii. Cieszę się z tego, że utrzymaliśmy poziom w odróżnieniu od innych mocnych zespołów, które przegrywały z drużynami z dołu tabeli. My w spotkaniach z tymi zespołami z dołu tabeli punktów nie oddaliśmy i dzięki temu utrzymaliśmy wysoką pozycję, stale byliśmy w czołówce. Pozytywem jest też to, że graliśmy równo, forma była stabilna.

W poprzednim sezonie też było drugie miejsce po fazie zasadniczej rozgrywek, a na koniec była trzecia pozycja. Teraz apetyty są większe?

- Apetyty zawsze są większe, każdy sportowiec marzy i stawia sobie jak najwyższe cele, inaczej sport nie ma sensu. Trzeba sobie stawiać jak najwyższe cele do zrealizowania.

Z drugiej strony sytuacja jest taka, że nawet jak wygracie I ligę to do PlusLigi nie awansujecie.

- Nie patrzymy na to, trudno takie są zasady i trzeba je przyjąć. Szukamy dla siebie innych bodźców do realizacji. Chcemy iść cały czas do przodu, rozwijać się. Jesteśmy też cały czas pod obserwacją skautów, agentów, trenerów i działaczy z PlusLigi. W każdej chwili któryś z siatkarzy może awansować do lepszej ligi, gdzie są lepsze warunki, lepsze pieniądze. W tym sezonie wróciły też premie za miejsca w I lidze, nie są to może potężne kwoty, ale zawsze są jakieś pieniądze do zdobycia, czyli jest o co grać. Dodatkowa sprawa to sportowe zacięcie, na boisko wychodzisz po to żeby wygrać, żeby coś udowodnić, przede wszystkim sobie.

W pierwszej rundzie play-off (początek rywalizacji 2 kwietnia) zagracie z AZS AGH Kraków, czyli z zespołem, który w zasadniczej części sezonu pokonaliście dwukrotnie.

- I trzeba ponownie to zrobić, tu nie ma już marginesu błędu, nie można sobie pozwolić na porażki, trzeba wygrywać. Na razie nie wiemy jeszcze czy w pierwszym spotkaniu z drużyną z Krakowa będzie mógł zagrać Łukasz Rudzewicz, który na treningu przed ostatnim meczem rundy zasadniczej skręcił kostkę. Opuchlizna jest na razie duża i nie można wykonać badań. Myślę, że pod koniec tygodnia już będziemy mądrzejsi i będziemy wiedzieli jak wygląda sytuacji, jak poważna jest to kontuzja.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Więcej o: