Sport.pl

Ślepsk w półfinale. "Fajnie byłoby zrobić kolejny kroczek do przodu"

- Celem było miejsce w pierwszej czwórce. Zadanie zrealizowaliśmy, ale oczywiście życzyłbym sobie finału. To byłoby fantastyczne wydarzenie w naszym mieście - mówi Wojciech Winnik, siatkarz i prezes I-ligowego Ślepska Suwałki
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Po pokonaniu dwukrotnie w weekend we własnej sali AZS AGH Kraków awansowaliście do półfinału play-off w I lidze. Rywalizację rozpoczęliście jednak od porażki na wyjeździe.

Wojciech Winnik, atakujący i prezes Ślepska: - Piękno sportu polega też na tym, że są nieprzewidywalne wyniki. Do rywalizacji przystępują dwa zespoły, teoretycznie jeden jest mocniejszy, jeden słabszy, tak można byłoby sądzić po rundzie zasadnicze [Ślepsk uplasował się na drugiej pozycji w tabeli, AZS AGH na siódmej - red.], ale piękno sportu właśnie polega na tym, że obie drużyny mają szansę zwyciężyć. Zespół z Krakowa podszedł bardzo ambitnie i bardzo walecznie do spotkań z nami. Był też w świetnej dyspozycji, trafił z formą. Musieliśmy się wznieść na wyżyny naszych umiejętności żeby ich ograć.

Ważne też, że poradziliście sobie z presją, bo przecież w przypadku porażki we własnej sali odpadlibyście z gry.

- To prawda. Play-off są tak niewdzięczne, że porażka możne zniweczyć wszystko, całą rundę zasadniczą. Z drugiej strony play-off daje też szanse słabszym zespołom. Na tym polega ta zabawa żeby były emocje, żeby było widowisko, bo to przyciąga kibiców. My sobie poradziliśmy. Największym naszym sukcesem było to, że potrafiliśmy znaleźć ten środek między stresem, tremą (była naprawdę bardzo duża), a naszymi umiejętnościami. To był klucz do sukcesu, bo wiadomo jak się nieraz przemobilizuje - nic nie wychodzi. Jak się za bardzo rozluźni - nic nie wychodzi. Całemu zespołowi udało się świetnie wszystko wyśrodkować. Wytrzymaliśmy te pierwsze sety, one były zacięte, ale udało nam się złamać przeciwnika. Cieszymy się, bo gramy w półfinale.

Teraz waszym rywalem będzie SMS Spała. Według pierwotnych planów pierwsze spotkania miały się odbyć już weekend, ale zostały przełożone na kolejny. Dlaczego? Jak taka przerwa wpłynie na drużynę?

- Czujemy się dobrze, jesteśmy zdrowi. Forma fajnie zwyżkowała. W Krakowie zagraliśmy słabo, potem już wszystko szło w górę wygraliśmy w sobotę i niedzielę. Chcielibyśmy grać z marszu, tak byłoby najlepiej. Młodzi chłopacy, którzy uczą się w szkole w Spale mają jednak teraz mistrzostwa Polski juniorów i część z nich musi reprezentować swoje kluby w tych rozgrywkach. SMS wystąpił więc z prośbą o przełożenie terminu spotkań. Chcemy grać fair, wygrać w uczciwej walce i stąd moja decyzja o zmianie terminu o tydzień. Chcemy rozstrzygnąć wszystko na boisku, a nie w jakiś inny, niesportowy, sposób.

W poprzednim sezonie zespół zajął trzecie miejsce. W tym sezonie celem jest finał?

- Ja podchodzę do tego ze spokojem. Celem było miejsce w pierwszej czwórce. Chcieliśmy dać kibicom jak najwięcej radości i pokazać, że pewien poziom sportowy nasz klub osiągnął. Chcemy też wzbudzić dyskusje o grze w PlusLidze, o zbudowaniu zespołu na wejście do najwyższej klasy rozgrywkowej. Cel więc osiągnęliśmy, ale oczywiście życzyłbym sobie finału. To byłoby fantastyczne wydarzenie w naszym mieście. Fajnie byłoby zrobić kolejny kroczek do przodu. Wcześniej było czwarte miejsce, w zeszłym sezonie trzecie i chcielibyśmy dołożyć coś kolejnego.

PlusLiga obecnie jest jednak nierealna. Rozgrywki są zamknięte, aby w nich grać potrzebny jest odpowiedni budżet i m.in. odpowiednia hala, której w Suwałkach nie ma.

- Na dzień dzisiejszy tak. Chociaż PlusLiga będzie przechodziła sporą transformację, będzie sporo zmian. Coraz głośniej się o tym mówi, już nie tylko w kuluarach, ale coraz głośniej wypowiadają się o tym włodarze PlusLigi, zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Trzeba wrócić do sportowej rywalizacji. Finanse są ważne, ale nie można zabijać ducha sportu, czym jest brak spadków i brak awansów. Bez tego tracimy piękno sportu. Kibic który przychodzi na trybuny chce widzieć widowisko, dobry mecz, on się nie interesuje finansami klubu. Myślę, że włodarze zarządzający naszą ligą zrozumieli, że takie bardzo rygorystyczne stawianie sprawy, zamknięcie ligi, nie sprawdziło się. Po czerwcowych wyborach w Polski Związku Piłki Siatkowej dojdzie może do zmian. Po cichu liczymy, że PlusLiga będzie otwarta.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl

Więcej o: