Sport.pl

Kierunek i truskawka na torcie - sezon Jagiellonii w cytatach Tomasza Hajty

W meczu z Legią Warszawa brakowało truskawki na torcie, kierunek, w którym idziemy jest dobry, Real Madryt w tym sezonie nie zdobył żadnego tytułu - sezon w wykonaniu Jagiellonii w wypowiedziach Tomasza Hajty
Puchar Polski. Sokół Ostróda - Jagiellonia 1:8 Puchar Polski. Sokół Ostróda - Jagiellonia 1:8 Fot. Przemyslaw Skrzydlo / Agencja Gazeta

Po wygranej 8:1 w 1/8 finału Pucharu Polski z Sokołem Ostróda

- Powiedziałem chłopakom, że jeśli chcemy, aby inni nas szanowali, to musimy się sami szanować. W takim meczu trzeba pokazać swoją wyższość piłkarską. Wydaje mi się, że to nam się udało. Nawet jak był wynik 5:0, to graliśmy wysokim pressingiem i walczyliśmy o kolejne trafienia. Wielu mi zarzuca, że porównuję naszą mentalność do niemieckiej, ale jeśli da się strzelić osiem bramek, to trzeba za wszelką cenę to zrobić. A jeśli da się więcej, to trzeba więcej. Jeśli taką mentalność będziemy mieli, to wydaje mi się, że coś osiągniemy.

Po tym, jak do Jagiellonii przyszedł Ugo Ukah

- Nie będziemy już tylu bramek tracić i przegrywać tylu meczów na wyjazdach. Tego jestem pewien.

Po wygraniu 2:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała w pierwszym meczu ligowym

- Zagraliśmy dzisiaj przesłaby mecz. W Niemczech jest takie powiedzenie, które idealnie oddaje naszą grę, a mówi o wypracowanym zwycięstwie. Jak jest 3:0, 4:0, to ja, czy trener Dariusz Dźwigała [najbliższy współpracownik Hajty - red.] możemy grać. Kiedy się przegrywa, nic się nie klei, nic nie idzie, to wtedy sztuką jest wziąć się w garść i powalczyć. Dlatego chylę czoła przed moimi piłkarzami, bo jeżeli dzisiaj po tak słabym meczu zdołaliśmy wygrać, to śmiało możemy ogrywać w Białymstoku potentatów.

O zawieszeniu Tomasza Frankowskiego

Tomasz Frankowski w meczu z Podbeskidziem uderzył jednego z rywali, o tym czy będzie mógł zagrać z Górnikiem Zabrze miała zadecydować Komisja Ligi.

- To kolejna paranoja w polskiej piłce. W piątek o godz. 20.30 gramy mecz, a wielce szanowna komisja nie może zebrać się w czwartek. Ja mam teraz do piątku czekać z taktyką, ze stałymi fragmentami gry, bo szanowna komisja ma kaprys, żeby zebrać się dopiero tego dnia.

O Luce Gusiciu

- Jeżeli przed meczem będziemy rozmawiać o jego błędach [Gusicia - red.], to jak on ma zagrać? Wiele błędów popełnił też Porębski, tylko szczęście miał takie, że mecze wygrywaliśmy. Jak znajdziecie [dziennikarze? kibice?] sobie ofiarę, to całym narodem potraficie skakać po plecach. Już będzie kręgosłup połamany, ale jeszcze włożycie plecak z kamieniami i będziecie skakać.

O czerwonej kartce Gusica w meczu z Zagłębiem Lubin

- Powiem jak Janek Tomaszewski, chociaż jestem świadomy, że mogę być za to trzepnięty, to był wielbłąd sędziego - stwierdził Hajto, a potem wydał oświadczenie, w którym przepraszał sędziego.

Po zatrudnieniu Euzebiusza Smolarka

- Z dwoma takimi zawodnikami jak Tomek Frankowski i Smolarek wierzę, że mamy gwarancję strzelania większej liczby bramek, grania widowiskowego. Cieszy mnie to, że takie nazwiska jak Smolarek decydują się na to, by przyjść do Białegostoku. Kierunek tutaj jest dobry.

Przed meczem z Polonią Warszawa

- Największą głupotą jest gadanie, że oni grają bez przygotowań. Przecież praktycznie przerwy nie mieli, tylko biegali po dwa razy dziennie z Jarosławem Bako. To nie jest metoda, ale niech nikt mi nie mówi, że oni są bez treningu. Totalne bzdury.

Po porażce 0:2 z Piastem Gliwice

- Dlatego ja grałem w piłkę, a pan tylko oglądał. Najłatwiej jest oceniać i krytykować, stojąc z boku, a w piłkę nie grając. Najlepiej zwalić wszystko na piłkarzy. Ja biorę to na siebie.

Po porażce 0:2 z Lechia Gdańsk

- Na pewno nie zakopiemy głowy w piasek i nie będziemy chodzić przybici, bo piłka jest taka, że się wygrywa i się przegrywa. Dzisiaj przegraliśmy, chociaż uważam, że nie musieliśmy. Jest to na pewno najcięższy etap w mojej pracy trenerskiej. Trzeba się jednak dźwignąć do góry, pokazać, że drużyna ma charakter, że ten pomysł na grę jest dalej. Miałem w swoim życiu i trzy i cztery porażki pod rząd i potrafiłem się po nich podnieś i wierzę w drużynę, że w końcu się podniesiemy i będziemy wygrywać.

O Tomaszu Bandrowskim

- On ma dalej jakieś problemy zdrowotne. Szczerze powiem, że sam chciałbym wiedziecie co mu jest. Nasz lekarz klubowy w rozmowie ze mną powiedział, że Tomek Bandrowski jest zdrowy. Tomek powiedział, że się boi grać, bo coś go boli. Przed meczem z Lechią prosiłem go żeby zagrał, on stwierdził, że nie może, bo go boli. Jedne badania w Białymstoku, drugiej w Poznaniu pokazały, że nic mu nie jest, że ma tylko stan zapalny kaletki. Dla mnie w takiej sytuacji to się bierze dwie tabletki przeciwbólowe i się gra. Jestem tym zbulwersowany. Ja nie będę za żadnym piłkarzem chodził i prosił żeby grał.

Po siedmiu kolejkach w których Jagiellonia zdobyła siedem punktów

- Ja nie będę zmieniał obranego kierunku tylko dlatego, że nie udało nam się meczu wygrać. Po przyjściu moim do Jagiellonii było wiele krytyki, że fajnie gramy, ale nie mam punktów, potem to zaskoczyło. Wierzę, że teraz będzie podobnie. Kto myślał przed sezonem, że Real Madryt będzie miał taki start. Tam nikt nie mówi, że ta myśl jest zła, czy zawodnicy są źle przygotowani. Po prostu tak się czasami zaczyna sezon. Ale sezon ma 30 meczów i dopiero na koniec powinno rozliczać się z wyniku, z pomysłu.

Po pierwszej w historii wygranej na wyjeździe z Lechem

- Jeżeli miałbym ze sztabem szkoleniowym zapisać się w historii Jagiellonii to nie dla tego, że lepiej gramy na wyjazdach, tylko z tego powodu, że coś wygraliśmy. Żeby jednak ta się stało to trzeba dłużej pracować z drużyną. Tydzień temu było wiele krytycznych głosów i mnie zwalniano. Teraz zapisujemy się w historii. Zauważyłem, że w Białymstoku nie ma innych kolorów poza czarnym i biały, albo jest dobrze, albo jest źle i to na pewno boli.

Przed meczem z Legią w Warszawie

- Powiedziałem chłopakom na odprawie, że na papierze wszystko można rozpisać, a potem rzeczywistość może być inna, co pokazał środowy mecz Celtiku z Barceloną [2:1 - red.]. Barcelona była faworytem w pojedynku z Celtikiem. W sobotę faworytem będzie Legia, ale nie uważam, że my jesteśmy na straconej pozycji. Jeżeli zagramy swoją mądrą, konsekwentną grę, a takim przykładem jest Celtic, to na koniec nie będzie liczyć się posiadanie piłki, ilość wymienionych podań, dośrodkowań, czy strzałów, a wynik.

Jesienią Legia przegrała z Jagiellonią 1:2 Jesienią Legia przegrała z Jagiellonią 1:2 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Po wygranej 2:1 w Warszawie z Legią

- Legia była faworytem. Obawialiśmy się duetu Ljuboja - Radović, wzmocnionego szybkim Koseckim. Staraliśmy się grać w piłkę, utrzymywaliśmy się przy niej, ale zawsze brakowało nam takiej truskawki na torcie.

Cristian Diaz (w zielonym stroju) Cristian Diaz (w zielonym stroju) Fot. Maciej ?wierczy?ski / Agencja Gazeta

Po remisie 3:3 ze Śląskiem Wrocław i komentarzu w Canal +

- Robiłem analizę naszego meczu we Wrocławiu. Oglądałem cały mecz, słuchając komentarza. W niektórych przypadkach wyglądało to nie do końca poważnie. W telewizji nas już skreślano i mówiono o odjeżdżającym pogrzebie. Jezierski [Remigiusz, były piłkarz Jagiellonii i Śląska, obecnie ekspert Canal+ - red.] ma fajne porównania, ale nie do końca obiektywne. Ja wymagam od dziennikarzy, którzy pracują w telewizji, żeby byli obiektywni. Sentyment kładzie się gdzieś na bok, a w tym wypadku tak jak my w pierwszej połowie żeśmy się pogubili, tak oni się pogubili przy tym komentarzu.

Po rundzie jesiennej

- Na pewno błędy popełniłem, nie popełnia ich ten który nic nie robi. Jest to moja pierwsza praca i na pewno nie jest łatwo przebudować drużynę, jest to duże wyzwanie. Zrobiliśmy kilka niespodzianek wygrywając z Legia, Lechem. Mamy niezłą passę nieprzegranych meczów [osiem kolejnych spotkań - red.]. Kierunek, w którym idziemy jest dobry. Gramy efektowną piłkę, miło się nas ogląda. Jeżeli do tego dojdą zwycięstwa u siebie to jestem spokojny o wynik na koniec sezonu.

Po zgrupowaniu w Turcji

- Wiadomo, że w polskiej piłce jest ogromny kryzys i cieszy mnie to, że stać nas na to, żeby trzech zawodników zakontraktować i z trzech zrezygnować. Nie wszystkie zespoły w naszej ekstraklasie mogą sobie na taki komfort pozwolić. Każdą złotówkę przed wydaniem staramy się oglądać cztery razy, staramy się robić oszczędności, bo one są nieuniknione, a przy okazji chcemy budować nowy zespół. Polskich klubów nie stać na to, żeby ściągać gwiazdy zagraniczne, może z wyjątkiem Legii Warszawa. Wszyscy gdzieś szukamy takiego złotego strzału, żeby ściągnąć kogoś niedrogo, żeby wypalił.

Po porażce 0:4 z Podbeskidziem

- Ciężko po takim spotkaniu powiedzieć coś konstruktywnego.

O Tomaszu Frankowskim

- Z całym szacunkiem, ale z Tomkiem Frankowskim to my już pressingu nie zrobimy. Jedyną drużyną, w której on może grać, jest Jagiellonia. Staramy się szukać do niego zagrań, do nogi, do rozegrania i w drugie tempo. Nie ma się co oszukiwać, Tomek jest już wolny, nie ma siły. Jeżeli on mi wypadnie z gry - w Bielsku pierwszy dobry kontakt z piłką miał w 23. minucie - a oprócz niego jeszcze trzech obrońców, których sparaliżowało, to w siedmiu nie wygram nawet z trzecioligowcem - stwierdził Hajto na łamach ?Przeglądu Sportowego?.

O swojej sytuacji

- Nie stałem ani pod gilotyną, ani pod szubienicą, ani przed plutonem egzekucyjnym. Nie popadajmy w skrajności - stwierdził Hajto w rozmowie z ?Super Expressem.

Po odpadnięciu z Pucharu Polski po dwumeczu z Wisłą Kraków

- Nie ma co się rozwodzić, dosłownie i wręcz daliśmy totalnie d.... Nie da się tego inaczej ująć.

Po wygranej 1:0 z Pogonią Szczecin

- Jak Bayern czy Real wygrają po słabszej grze, to mówi się, że to jest klasa, żeby w tym słabszym dniu wygrać. My wygraliśmy ostatnio po słabszym meczu z Pogonią i poleciała wielka fala krytyki.

O starciu z kibicem podczas meczu z Wisłą Kraków

- Wiadomo, że w meczu jest wiele emocji. Jeżeli ktoś notorycznie komuś ubliża, to nawet anioł nie wytrzyma, a ja aniołem nie jestem. Naprawdę dużo kolejek wytrzymywałem, ale są jakieś granice. Po prostu zapytałem go, że jeżeli ma jakiś problem, to niech przyjdzie i porozmawiamy razem. To jest cały czas ta sama osoba. Łatwo jest krzyczeć z trybun. Boli to szczególnie, że jest to pracownik jednego z hoteli, w którym śpimy. Zdarzyło się to nie pierwszy raz. To jest aspekt pozasportowy i szczególnie nie chcę o tym gadać. Czy ja nie chciałem wygrać, czy chłopacy nie chcieli wygrać? Kibic jest po to, żeby być z drużyną na dobre i na złe, a nie tylko wtedy, gdy wygrywamy. Po porażce najłatwiej jest siedzieć i krytykować. Zbyszek Boniek fajnie kiedyś powiedział, że naszą cechą narodową jest współczuć tym, co wszystko przegrali, a nienawidzić tych, co wygrali.

O sytuacji z Luisem Henriquezem

- Od 60 minut Lech grał tak na czas, że aż się na to nie dało patrzeć. Wiem, że jak się wygrywa, to jest to normalne, że się gra na czas, ale rywale celebrowali każde wznowienie gry, puszczali piłki pod nogami. Są jakieś granice. Powiedziałem więc do Marcina Kamińskiego, żeby nie puszczał piłki pod nogą, tylko grał. On się do mnie nie odezwał, po czym przylatuje Luis Henriquez i zaczyna mi ubliżać. Trener też jest człowiekiem, ma swoje nerwy, coś mu odpowiedziałem. Boczny sędzia, który w dzisiejszym dniu dziwnie leczył swoje kompleksy, wyrzucił mnie na trybuny. Powiedział, że ubliżam piłkarzowi. Dla mnie to jest dyskryminacja jako Polaka, u mnie w kraju ubliża mi obcokrajowiec, a sędzia wyrzuca mnie na trybuny. Nie wiem, czy to idzie w normalnym kierunku. Ja mam mieć karę, bo coś powiedziałem - oczywiście zgadzam się, nie powinienem jako trener dać się sprowokować - ale ja pytam, jaka jest kara w stosunku do niego? Jedna ze "świętych krów", która w Polsce we wszystkich meczach, jeżeli sfauluje, pokazuje, że nic nie było, a jeżeli jego ktoś kopnie, to leży cztery, pięć minut na boisku. Ja pytam, w jakim kierunku ta piłka idzie, jeżeli ja we własnym kraju nie mogę mieć swojego zdania i jestem za własne zdanie wyrzucany na trybuny, a on ma prawo mi, trenerowi Jagiellonii, ubliżać? Ja na pewno tego tak nie zostawię. Jeżeli ja mam być ukarany, będę domagał się kary też dla niego.

Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 3:0. Mariusz Stępiński Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 3:0. Mariusz Stępiński Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Po porażce 0:3 z Widzewem w Łodzi

- Od dłuższego czasu pracujemy nad pewnymi założeniami taktycznymi, a w meczu z Widzewem to wszystko gdzieś uciekło między palcami. Jest takie powiedzenie, nie będę mówił dokładnie jak ono brzmi, ale mniej więcej jest tak, że "każdy grał na swój strój". Kilku piłkarzy zagrało mecz dla siebie.

Do Dariusza Czykiera

- Denerwują mnie takie komentarze jak Dariusza Czykiera w wywiadzie dla ?Przeglądu Sportowego". Powiem to wprost, jak spotkam Czykiera, to mu dam w ryja. Zresztą niektórzy dziennikarze pańskiej gazety sami prowokują takich ancymonów jak Czykier do wypowiadania się o sprawach, o których nie mają pojęcia. Ten Czykier to wypił morze wódki, a ta wypaliła mu mózg. Przeczytał w życiu jedną książkę, a mówi o stekach Kobe. Dajcie spokój. Kończąc, powiem tylko, że za moją Jagiellonię i moich zawodników dam się pokroić - mówił Hajto na łamach ?Przeglądu Sportowego?.

Odchodzę

- To już przesądzone. Bez względu na to, czy dostanę propozycję nowego kontraktu, czy nie, to 30 czerwca odejdę z białostockiego klubu - stwierdził Tomasz Hajto w rozmowie z "Super Expressem".

Przed ostatnim meczem w sezonie z Ruchem Chorzów

- Piłka jest nieprzewidywalna. Real Madryt w tym sezonie nie zdobył żadnego tytułu, a budżet nie chcę powiedzieć ile razy ma większy od Legii Warszawa, już nie mówiąc o nas. Tam nikogo nie zabijają, tam po prostu jest zmiana, a życie toczy się dalej. Piłka to jest show, coś się musi dziać.

Po ostatnim spotkaniu w sezonie

- Chciałbym podziękować za szansę, jaką dostałem w Białymstoku. Liczyliśmy na więcej, ale zespołu nie da się przebudować tak szybko. Jednak był to fantastyczny czas, mili kibice, mili ludzie, z którymi pracowałem w klubie. Szkoda, że gdzieś tam do końca nie spełniłem oczekiwań włodarzy Jagiellonii.

Więcej o: