Sport.pl

Taras Romanczuk: Gra dla Polski byłaby dla mnie dużym zaszczytem [ROZMOWA]

- Znam polski hymn, już go nawet śpiewałem, ale to nie znaczy, że czekam na powołanie. Gra w reprezentacji Polski byłaby dla mnie jednak dużym zaszczytem - mówi Taras Romanczuk, pomocnik Jagiellonii Białystok, który w czwartek otrzymał polskie obywatelstwo.

Bartłomiej Kubiak: W meczu z Legią obserwował cię selekcjoner Adam Nawałka.

Taras Romanczuk: Nie wiem, czy mnie.

Zagrałeś dobry mecz, chyba musiał to zauważyć.

- Nie tylko ja - wszyscy zagraliśmy, byliśmy dobrzy jako zespół.

Cztery mecze, cztery zwycięstwa. Nikt po przerwie zimowej nie wystartował tak dobrze, jak Jagiellonia.

- Jesteśmy mocni.

Bardzo mocni - nikt dawno aż tak bardzo nie zdominował Legii na jej stadionie.

- Na pewno przełomowym momentem była czerwona kartka [w 14. minucie z boiska wyleciał Domagoj Antolić]. Wykorzystaliśmy grę w przewadze, choć i tak uważam, że powinniśmy zachować trochę więcej zimnej krwi. W pierwszej połowie mieliśmy bardzo dobre sytuacje, a wykorzystaliśmy tylko rzut karny [w 44. minucie Arvydas Novikovas]. Ale brawa dla Arka Malarza - bronił kapitalnie.

Wróćmy do ciebie: kiedy zacząłeś starać się polski paszport?

- W 2014 r. Jak przyszedłem do Jagiellonii, wspomniałem prezesom, że mam polskie korzenie. Że moja babcia urodziła się w Polsce. Opowiedzieli mi wtedy historię Thiago Cionka, który też grał w Białymstoku, i też dostał polski paszport. Trochę to trwało, zanim w archiwach odszukałem dokumenty potwierdzające pochodzenie babci, ale w końcu się udało. Rok temu złożyłem wniosek i od kilku dni jestem Polakiem.

Hymn Polski znasz na pamięć?

- Znam, od dawna. Była w zeszłym roku taka ligowa kolejka, że przed każdym meczem grano hymn. To było, o ile się nie mylę, Święto Wojska Polskiego. Już wtedy go znałem i śpiewałem.

Po otrzymaniu polskiego obywatelstwa musiałeś zrzec się ukraińskiego. Twoja rodzina w Kowlu miała z tego powodu jakieś problemy?

- Na szczęście ani mnie, ani nikogo z członków rodziny nie spotkały z tego powodu żadne nieprzyjemności. Moi bliscy wiedzieli o tym, że złożyłem wniosek o polski paszport. I wiedzieli, że jeśli go dostanę, będę musiał zrzec się ukraińskiego obywatelstwa. Nikt nie robił mi z tego powodu wyrzutów. Wszyscy byli dumni, że wracam do korzeni.

Czekasz na sygnał od Nawałki?

- Na razie takiego sygnału nie było. Ale jeśli się pojawi, to się ucieszę - gra dla Polski będzie dla mnie dużym zaszczytem. Ale na razie o tym nie myślę. Łatwo jest sobie narobić nadziei, a potem się zawieść. Dlatego spokojnie czekam na to, co przyniesie los.

Ekstraklasa. "Reforma ligi to zgniły kompromis"

Więcej o: